Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
79 postów 44 komentarze

Godny Ojciec

Godny Ojciec - Jestem Ojcem. Walczę z przemocą i pedofilią instytucjonalną. Od ponad 3 lat bronię rodziny przed nieludzką agresją biurokratów z MOPR. Los nie oszczędził moim najbliższym cierpień i gorzkich doświadczeń. Opisuję je jak umiem by ostrzec kole

Jak chronić rozrodcze organy dziecka przed „przyrodą”

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Bo nikomu poza może rodzicami, już nie zależy żeby polskie dzieci czegokolwiek sensownego i praktycznego się nauczyły. Szkoła już od dawna coraz mniej pomaga rodzicom w wykształceniu i wychowaniu dzieci. Po to powstała, ale to było dawno temu...

 

Dziś córka zapytała mnie dlaczego w książce do przyrody znalazła się wiedza o człowieku. Wnikliwie zajrzała mi w oczy, po czym znów zapytała: - To chyba nie jest prawidłowe?

No tak... To nie jest zbyt prawidłowe, że w książce do przyrody dla dzieci z 4 klasy umieszczono wiedzę o człowieku – kluczyłem po mentorsku improwizując - Owszem człowiek jest elementem przyrody, ale nie aż tak ważnym... To znaczy jest ważnym, ale nauka o człowieku jest tak szeroką dziedziną, że lepiej dla jej usystematyzowania byłoby jakby zrobiono osobny przedmiot, albo jakby był ten temat w „Przygotowaniu do Życia w Rodzinie” - chyba zgrabnie wybrnąłem? - albo jakby... Ale przede wszystkim to nie w 4 klasie. W czwartej klasie są ważniejsze sprawy ( i tego byłem pewien jak niczego innego).

No właśnie – gorliwie poparła mnie córka – bo tam jest głównie o organach rozrodczych...

No właśnie... - kurna zatkało mnie. Czyżby ktoś bez mojej wiedzy i zgody zaczął rozbudzać seksualnie moje dziecko? Nie, nie... moje dziecko wyglądało wciąż na niewinne, szczere i nieobarczone ciężarem cudzych obsesji seksualnych. Odparłem więc – specjalnie w książce od przyrody umieszczono tę wstawkę z pseudowiedzą o człowieku żeby temat przyrody przykryć, to znaczy żeby odciągnąć uwagę dzieci od prawdziwej wiedzy na temat przyrody.

Dlaczego tak – zapytała z niedowierzaniem – po co odciągać uwagę dzieci od przyrody?

Może dlatego żeby dziecko nie wyrobiło w sobie spostrzegawczości i nawyku analitycznego obserwowania zjawisk z najbliższego otoczenia? Nie wiem – westchnąłem szczerze i z troską – ale wszystko wskazuje na to, że temu komuś, od układania programów edukacji, strasznie na tym zależy. Już od przedszkola tak się dzieje. Pamiętasz jak chodziliśmy na dalekie spacery oglądać kwiatki i w ogóle...? Jak obserwowaliśmy o jakiej porze roku, które kwiaty rozkwitają? Jakie owady można znaleźć w tych kwiatach i w ogóle wokół nas, jakie ptaki spotkać w najbliższym otoczeniu, o jakiej porze dnia i roku?

Pamiętam – uśmiechnęła się rozkosznie przywołując pozytywne wspomnienia – zwłaszcza lubiłam kiedy nam pokazywaliście gdzie rosną różne drzewa i roślinki lecznicze, niektóre dobre nawet na domowe przetwory...

No właśnie – uchwyciłem się tych jej wspomnień – Ty masz to szczęście, że Twoi rodzice zdawali sobie sprawę jak ważne jest aby dziecko już od najmłodszych lat dobrze poznało najbliższe otoczenie, w którym spędza życie, żeby chodząc do przedszkola poznawało jakie żyją obok nas ptaki, owady, ssaki i jakie mają zwyczaje? Dlaczego na przykład latem nie znajdziesz śladu sikorki, a zimą nie ma z tym żadnego problemu; albo gdzie wróble mogą przetrwać zimę, a gdzie nie? Inne dzieci kiedy chodziły do przedszkola nie miały okazji poznać świata wokół siebie, a wtedy był na to właściwy czas. One zamiast oswajać się z bogactwem otaczającej przyrody, uczyły się czytać i pisać. Żal mi było tych dzieci godzinami katowanych literkami o najróżniejszych postaciach i kształtach w zamkniętych pomieszczeniach przedszkola a potem jeszcze w domu.

Ale ja przecież też uczyłam się z tych literek – odparła moja mała księżniczka

Tak, ale tylko w przedszkolu. My w odróżnieniu od rodziców Twoich kolegów, nie uważaliśmy przedwczesnej nauki czytania i pisania za priorytet. Dziś uważamy to wręcz za szkodliwe... Staraliśmy się odwracać Twoją uwagę od literek. Pamiętasz? Uspokajaliśmy wtedy Ciebie, że przyjdzie na to właściwy czas... - pokiwała głową że pamięta - W wieku 3 do 6 lat dziecko powinno rozwijać pamięć, poczucie rytmu, czasu, przestrzeni, powinno poznawać bogactwo dźwięków, smaków i zapachów. Biegając w najbliższym otoczeniu, dziecko powinno rozwijać orientację przestrzenną i sprawność fizyczną jednocześnie, a nie starać się zapamiętać jakieś abstrakcyjne znaki. Ty czytać i pisać nauczyłaś się dopiero jak poszłaś do szkoły, czyli wtedy kiedy trzeba. Zajęło Ci to tylko 2 miesiące. Wcześniej szkoda nam było na to czasu. Tyle rzeczy jest przecież do nauczenia, a czas ucieka. W wieku przedszkolnym otwiera się w dziecku okno na zapamiętywanie. To jest czas kiedy człowiek zapamiętuje najszybciej i najwięcej w całym swoim życiu. Dzieci lubią wtedy uczyć się rymowanek, wierszyków, piosenek, słownych zagadek... Jeśli zmarnuje się ten czas, nigdy już nie da się tego nadrobić. Ktoś kto w tym czasie wynajduje dziecku zajęcia sprzeczne z jego naturalnymi predyspozycjami robi mu krzywdę.

Na przykład uczenie przedszkolaczków czytania?

Tak, to strata bezcennego czasu i straszna krzywda dla dziecka.

No dobrze, ale dlaczego na początku powiedziałeś, że wciąż jest za wcześnie dla mnie na naukę o człowieku?

Nie wiem czy akurat dla Ciebie... Ale na pewno dla twoich kolegów. Przecież oni wszyscy nawet nie wiedzą kiedy i po co kwitną kwiaty. Nie odróżniają owoców od warzyw, nie wiedzą czego żywe organizmy potrzebują do przeżycia. Mogę się założyć o pizzę, że jak nauczyciel zacznie was edukować o tych nieszczęsnych organach rozrodczych to wszystkie dzieci w końcu skupią swą uwagę, ale będą za to się podśmiechiwały jak ćwierćinteligent do sera i robiły głupkowate komentarze... i niegrzeczne uwagi do siebie wzajemnie.

No już to tak właśnie było – przyznała zdumionym głosem. Patrzyła teraz na mnie jak na jakiegoś jasnowidza – Chłopcy brzydko się przezywali, a dziewczynki nie mogły powstrzymać od śmiechów, a pan wcale nie mógł sobie z nimi dać rady!

Mógł. Ale to tak miało być. Po to tę całą „naukę o organach płciowych” wstawili do książki od przyrody. Chodziło tylko o to, żeby uwagę dzieci odciągnąć od obserwowania otoczenia i gromadzenia rzetelnej wiedzy, a przekierować ją na rozrodcze organy. Najlepiej kolegów albo własne.

Rozumiem – szepnęła, chociaż było widać że niewiele zrozumiała – Ale jak tłumaczyłam Martynce i Monice, że to jest złe, to mnie w ogóle nie słuchały i się tylko śmiały...

Nie przejmuj się. Ty masz dopiero 9 lat, nie musisz się na wszystkim znać i wszystko rozumieć. Ważne żebyś potrafiła słuchać swojego sumienia i dbała o jego czystość. Ono Ci podpowie co jest dobre a co jest złe. A koleżanek nawet nie próbuj przekonywać do czegokolwiek gadaniem. Nie ważne są słowa, a to co się robi, jak się zachowujesz, czy jesteś dobrą przyjaciółka, gotową do pomocy...

No dobrze, ale po co oni nam tak robią?

Bo nikomu poza może rodzicami, już nie zależy żeby polskie dzieci czegokolwiek sensownego i praktycznego się nauczyły. Szkoła już od dawna coraz mniej pomaga rodzicom w wykształceniu i wychowaniu dzieci. Po to powstała, ale to było dawno temu... Dzisiejsza szkoła często przeszkadza i zmusza dzieci do robienia rzeczy złych, ale mimo wszystko czasem jeszcze można się w niej czegoś pożytecznego nauczyć. Większość rodziców jeszcze nie wie jaka jest sytuacja i dlatego na to pozwala. Dowiedzą się najprawdopodobniej jak już będzie za późno...

Ale wy przecież wszystko to wiecie... Dlaczego im nie powiecie?

Tak, my znamy prawdę - uśmiechnąłem się z bezradną wyrozumiałością - ale i tak musimy posyłać Ciebie do szkoły. Inaczej moprychy dostaliby pretekst pozwalający wtrącić nas do więzienia i ukraść nam dzieci - takie jest prawo.

KOMENTARZE

  • Tak naprawdę temat wiedzy o człowieku jest równie szeroki jak temat wiedzy o każdym innym ssaku.
    To wszystko jest jednak biologia, jesteśmy jednym z gatunków ssaków, może najinteligentniejszym, ale fizjologicznie różnumy się tylko szczegółami.

    Swego czasu znajoma, matka trójki córek zadała mi bardzo trudne pytanie. Dlaczego dziecku można pokazać jak facet z karabinem zabija dziesiątki ludzi a nie można pokazać jak człowiek powstaje?

    Jak powiedzieć dziecku o tym, że rozrodczość to nie czysty akt seksualny, a to, że dziecko winno być owocem miłości matki i ojca?

    Ja w swej odpowiedzi na to pytanie przyjąłem zasadę odpowiadać uczciwie i zgodnie z prawdą na wszelkie pytania, jakie dziecko zada. Nie wyprzedzać jego potrzeb, ale zawsze łączyć to z miłością, z szacunkiem między mężczyzną i kobietą. Akt seksualny winien być aktem miłości, nie aktem mechanicznego płodzenia potomka.
  • @Zawisza Niebieski 23:36:26
    A można? Ja bym powiedział, że chętniej właśnie pokazuje się "jak powstaje". W TV nie uświadczy się faceta faktycznie strzelającego z karabinu do ludzi, w ogóle, z jakiejkolwiek wojny, czy akcji terrorystycznej, antyterrorystycznej. Już prędzej hardcore porno na satelicie - w 100% realne, sodomickie, i ze zbliżeniami, i w full hd, ze szczątkowymi dialogami, jeśli w ogóle. Bez porównania z jakimś Rambo (który na ogół zabija "tych złych").

    Nie bardzo się zgodzę z tymi literkami, aczkolwiek w dobie internetu, gierek czy dzieci faktycznie trzeba przekonywać do nauki literek?

    Jak system edukacji wybija z głowy wszelką pasję i ciekawość dot nauki:
    http://warsztatdobregoslowa.com.pl/nasa-geniusze-system/ i to nie jest wyłącznie kwestia szkół publicznych, ale pewnie przede wszystkim narzucanie programu nauczania (już pomijając, że jednego dla wszystkich, z minimalnymi odchyłami) przez pana ministra.

    W tym kontekście nauka w przedszkolu literek, "żeby umieć je znać" to jest początek końca zabijania w dziecku "kreatywności".
  • @Zawisza Niebieski 23:36:26
    Wystarczy zrozumieć, przypomnieć sobie że nikt nigdy nie zdejmie z rodziców odpowiedzialności za ich dzieci. To ich dzieci i od tego jak zostaną wychowane i jak odnajdą swoje miejsce w życiu zależy przyszłość ich rodu. Tylko rodzicom zależy na jak najlepszej przyszłości swojego potomstwa. Innym niekoniecznie, albo nawet wręcz przeciwnie.
    Dlatego trzeba trochę zainwestować w jakość czasu spędzanego z własnym potomstwem.
  • @k4tx 00:10:32
    "W TV nie uświadczy się faceta faktycznie strzelającego z karabinu do ludzi" Czy aby na pewno nie ma filmów wojennych? A bajki w stylu transformersi? Oczywiście, że z reguły zabijani są "ci źli", albo "wrogowie ojczyzny", tyle, że ten zły, to ten nie nasz. Ten "wróg ojczyzny" to też człowiek, żołnierz szeregowy nie chce walczyć, walczy bo ma taki rozkaz z zabija bo się boi, że jeśli on nie zabije to jego zabiją. Nikt nie namawia do hard porno, ale mówmy o miłości, o konsekwencjach seksu, o uczuciach z tym związanych. W naszej kulturze nagie ciało człowieka to już coś złego. Plaża nudystów wielu wydaje się zboczeniem.

    Bezwzględnie każde dziecko kończące minimalną edukację pozwalającą zakończyć chodzenie do szkoły, czyli dziś 8 klas winno z tej szkoły wynieść minimum wiedzę o zdrowym żywieniu, o działaniu witamin, domowych metodach leczenia i zapobiegania chorobom np. w okresie jesienno zimowym, o budowie ciała człowieka, ale również o bezpiecznym seksie, o cyklach miesiączkowych kobiet. To jest minimum wiedzy. Tę wiedzę dziecko winno wynieść ze szkoły, oczywiście, powinni to również przekazać rodzice, ale nie można liczyć na to, że każdy rodzic potrafi to przekazać.

    Nie raz rozmawiałem o dzieciach z domów dziecka. Ile wiedzy, która normalnie jest przekazywana dzieciom, wiedzy o domowych metodach leczenia te dzieci nie otrzymują, bo szkoła tego nie przekaże, a nie mają domów, w których mogą to zobaczyć. Myślę, że wiedza o budowie, fizjologii, chorobach człoweka jest ważniejsza od wiedzy o budowie pantofelka (takiego jednokomówkowego organizmu). Choć może dla poznania budowy komurki jest to wiedza ważna.

    A obecny system nauczania oparty na nauczaniu do testów całkowicie ogłupia. Testem można sprawdzić wiedzę z matematyki, fizyki, chemii ale nie sprawdzisz, czy jak uczeń odbiera poezję, literaturę. Quo vadis Sienkiewicza czytałem kilka razy w różnych okresach mego dzieciństwa i za każdym razem czytałem inną książkę. Raz były to sprawy początków chrześcijaństwa, innym razem książka o miłości a kolejnym razem opis kultury Rzymu tych czasów. Do mnie Dziady Mickiewicza nigdy nie trafiały, ale napisz na teście, że Dziady to jest wizja naćpanego, to masz test z głowy. :)
  • @Godny Ojciec 09:44:25
    Nikt nie zdejmuje odpowiedzialności z rodziców, ale z drugiej strony nie możemy założyć, że wszyscy rodzice, szczególnie z rodzin patologicznych tę wiedzę mają i znajdą czas, by ją przekazać.
    https://www.youtube.com/watch?v=_-clFZFdLQk
    Takie rodziny też istnieją w Polsce.
  • @Zawisza Niebieski 11:22:19
    Tak, tylko że w przypadku faceta strzelającego z karabinu jest to fikcja, a bardziej drastyczna fikcja jest puszczana późno, albo wcale (filmy pokazujące brutalność, od 21 lat - praktycznie tylko w kinach, na bluerayu). Tysiąc razy łatwiej znaleźć najgorsze porno w necie niż faceta z karabinem (nie fikcyjnego). Tysiąc razy łatwiej 10 latkowi znaleźć to porno, niż kiedyś kupić gazetkę, czy podejrzeć koleżankę.

    Dziś jest to 9 klas (6 podstawówki, 3 gimnazjum). Średni wiek pierwszych "seksów" to 18 lat. Masa młodych facetów obecnie w ogóle nie przystępuje do "życia seksualnego", czy to w USA, czy w Japonii - jest odczuwalny nadmiar wymagań, a może nadmiar wiedzy o miesiączkach i gumkach - komplikowanie wszystkiego. Panie (również te nie grzeszące urodą) oczekują od faceta i partnera życiowego i żeby umiał ją uwieść, pierwszym wrażeniem - sprzecznych wartości (a przynajmniej w 99% wśród młodych, już nie mówiąc żeby "dobrze zarabiał"). Jaki jest sens uczyć w podstawówce czy przedszkolu o seksie oralnym, analnym, gumkach? Jest sens uczyć o pedofilach i faktycznym molestowaniu (że takie zjawiska występują). Jeżeli cokolwiek to mamy nadmiar "edukacji" w temacie seksu (żadnego "życia w rodzinie"). Kiedyś istniały szkoły męskie i żeńskie, czemu ja się mam uczyć o miesiączkach. Często dziewczyna ma już i miesiączkę i cycki, a młodzieniaszkowi nawet wąs się nie sypnął. Jeżeli państwo ma cokolwiek tutaj do zrobienia - niech stworzy materiały i poinformuje każdego z osobna, że takie materiały edukacyjne są i gdzie są. I tyle. A nie nakładanie gumek na banana - w klasie koedukacyjnej...

    Zgadzam się w 100% co do wiedzy praktycznej, o poruszaniu się w świecie (podstawy prawa - praktyczne - starsze dziecko powinno znać swoje prawa typu kiedy może zacząć zarabiać, kupić telefon, kartę, założyć konto w banku, żywienia, żywności, poruszania się w internecie (też podstawowe bezpieczeństwo), jest tego cała masa (kupno czy wynajem mieszkania, zakładanie i prowadzenie biznesu, wymagana przez państwo podstawowa księgowość, podatki - to są wszystko podstawowe sprawy które dotyczą absolutnie każdego, albo powinny dotyczyć), tylko ciężko to zebrać do kupy skoro nic z tego nie istnieje w obecnym skostniałym do granic systemie). To powinny być zajęcia typu - a teraz drogie dzieci idziemy kupić telefon, założyć to konto w banku, otworzyć pierwszy biznes. Praktyka, praktyka, praktyka. I prócz czytania, pisania, prostych rachunków matematycznych, przedmiot taki jak "przygotowanie do życia" powinien być trzecim i ostatnim przedmiotem przymusowym, o ile przymus powinien istnieć. Być może ten trzeci przedmiot powinien być w formie kursów kilkutygodniowych do których kolejnych części przystępowałoby się w określonym wieku. Oczywiście MinEdu jest absolutnie niezdolne do tego typu zmian, czy w ogóle uświadomienia sobie jak bardzo obecny system (z MENem na czele) jest chory. Już pomijając jak chory jest sam rząd i prawo które wymyślił - dla siebie, nie dla ludzi...

    Nie widzę żadnej różnicy między testami, a pytaniami w starym stylu - podręczniki za wiele się nie zmieniły, teoria, teoria, teoria. System całkowicie jest do bani, całkowicie, w 100%. Przymus 4 klas podstawówki i to wyłącznie w przypadku gdy rodzic nie ogarnie samemu sytuacji to powinien być maks ingerencji rządu. I tak obecny system - i to szkolnictwo wyższe! - generuje głównie bezrobotnych (w zawodzie wyuczonym) absolwentów nie przydatnych dla rynku pracy, bezużytecznych życiowo. Można zrobić odpowiednie testy (zwał jak zwał) - kto nie przejdzie ten idzie do szkoły publicznej, reżimowej.

    Tak samo jak u nas jest na zachodzie. Nauka w USA (Silicon Valley, faktyczni naukowcy typu fizycy) żyje wyłącznie z wiz dla geniuszy, mają poziom w szkołach na poziomie krajów 3go świata, albo gorzej. Najwyższy poziom w szkolnictwie standardowym mają azjaci. Ale też są przeładowani bezgranicznie, tylko są bardziej pracowici od białych.


    CEO Microsoftu: https://www.google.pl/search?ei=VTkNW9-PAcG1kwXu3IX4BQ&q=microsoft+ceo&oq=microsoft+ceo&gs_l=psy-ab.3..0i67k1j0l9.31435.33606.0.34118.13.12.0.0.0.0.275.1842.0j4j5.9.0....0...1.1.64.psy-ab..4.9.1821....0.WI2fvhwyZcg

    CEO Google: https://www.google.pl/search?ei=TjkNW-ymDqLgkgWHlZ-gBQ&q=google+ceo&oq=google+ceo&gs_l=psy-ab.3..0i67k1j0l9.48442.50058.0.50614.10.10.0.0.0.0.255.1277.0j3j3.6.0....0...1.1.64.psy-ab..4.6.1260....0.dETx5TbxjsY

    CEO nVIDIA (karty graficzne, procesory kart graficznych to obecnie główny hardware do użytku w AI, Intel nie dał rady konkurować): https://www.google.pl/search?q=nvidia+ceo&oq=nvidia+ceo&aqs=chrome..69i57j0l5.3247j0j7&sourceid=chrome&ie=UTF-8

    CEO AMD (konkurent nvidii): https://www.google.pl/search?q=amd+ceo&oq=amd+ceo&aqs=chrome..69i57j0l5.1455j0j7&sourceid=chrome&ie=UTF-8

    Kilka rodzin patologicznych to też nie jest powód, żeby 99.9% reszty cierpiało z tego powodu. Tym powinny zająć się lokalne społeczności, a nie żeby rząd każdemu tyłek podcierał.

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930