Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
64 posty 37 komentarzy

Godny Ojciec

Godny Ojciec - Jestem Ojcem. Walczę z przemocą i pedofilią instytucjonalną. Od ponad 3 lat bronię rodziny przed nieludzką agresją biurokratów z MOPR. Los nie oszczędził moim najbliższym cierpień i gorzkich doświadczeń. Opisuję je jak umiem by ostrzec kole

Strzeżcie się wilków w owczej skórze

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Przypomnę, że Barnevernet to biurokratyczna instytucja utrzymująca się z porywania dzieci z normalnych rodzin i redystrybucji ich do rodzinopodobnych biznesów prywatnych lub państwowych

W artykule pt: „Towarzystwo przyjaźni owiec z wilkołakami” http://godnoscojca.salon24.pl/672159,towarzystwo-przyjazni-owiec-z-wilkolakami

obiecałem pochylić się nad rozszyfrowaniem prawdziwych intencji biurokratów z „Barnevernetu”, którzy zorganizowali spotkanie z Polakami osiadłymi w Norwegii, rzekomo by lepiej poznać obyczaje i polską kulturę. W wymienionym materiale zacytowałem relację z tego spotkania autorstwa pani Doroty Korzenieckiej. Pani Dorota społecznie zajmuje się pomocą dla rodzin pokrzywdzonym przez państwo, którym usiłuje się, bądź już odebrano dzieci.

Przypomnę, że Barnevernet to biurokratyczna instytucja utrzymująca się z porywania dzieci z normalnych rodzin i redystrybucji ich do rodzinopodobnych biznesów prywatnych lub państwowych. Nie muszę tłumaczyć, że kryją się za tym procederem ogromne przepływy pieniężne. Z relacji pani Doroty wynika, że biurokraci Ci nawet nie zadali sobie trudu żeby zamarkować jakiekolwiek zainteresowanie polską tradycją i kulturą, czy potrzebami i problemami polskich rodzin w Norwegii, związanych choćby z integracją, przyswajaniem języka i miejscowej kultury. Interesowały ich tylko dzieci. Polskie dzieci traktowane nieomal jako dobrej jakości towar, na który w Norwegii wciąż rośnie popyt.

Zastanawiające jest, że spotkania takie zaczyna się organizować dopiero w momencie kiedy Polacy znaleźli w miarę skuteczne sposoby obrony swoich rodzin przed agresją Barnevernetu (odpowiednika polskiego MOPR-u). W momencie kiedy pozyskiwanie polskich dzieci „Barnevernet'owi” już nie przychodzi tak łatwo i tak tanim kosztem.

Do tej pory Polskie rodziny, które stały się w Norwegii obiektem instytucjonalnej agresji były prawie zupełnie bezbronne. Zazwyczaj szukały one ratunku u polskich służb dyplomatycznych. Niestety służby te opanowane przez zarażone genderyzmem PO, najczęściej zbywały swoich rodaków w potrzebie, albo co najwyżej udzielały „dobrych rad” w stylu: „pakujcie się i spier...cie jak najprędzej do kraju, póki jeszcze macie dzieci przy sobie”. Daleko im było, i niestety nadal jest, do zdecydowanych działań na przykład służb czeskich. Z wielkim podziwem i szacunkiem, a zwłaszcza z zazdrością przyjmuję postawę prezydenta Czech, Milosza Zemana, który niedawno oświadczył królowi Norwegii, że jeśli Norwegowie nie zaprzestaną prób zawłaszczania czeskich dzieci, to wyrzuci z Czech norweskie przedstawicielstwa dyplomatyczne!

Polakom, którym Norwegowie już odebrali dzieci pozostawało pogodzenie się z rodzinnym dramatem, lub odbicie swoich potomków siłą, samodzielnie albo przez wynajęcie prywatnego detektywa Rutkowskiego, który swego czasu wyspecjalizował się w tego typu akcjach. Na pomoc polskiego państwa oczywiście nie mogli liczyć. Miejmy nadzieję, że wkrótce się to zmieni...

Póki co Polacy samodzielnie nauczyli się wykorzystywać narzędzia dostępne w systemie prawnym Norwegii. Na przykład prawo do darmowej opieki prawnej, które przysługuje każdemu dziecku bez wyjątków. Okazuje się, że natychmiastowe wynajęcie adwokata znakomicie poprawia położenie ofiar przemocy instytucjonalnej. Miejscowi adwokaci znają lokalną specyfikę, nie są zazwyczaj skorumpowani, więc rzetelnie potrafią przywoływać do porządku funkcjonariuszy państwowych. Okazuje się, że norwescy biurokraci wcale nie są inteligentniejsi, odważniejsi, czy też lepiej wykwalifikowani od polskich. Za to mają większy respekt dla profesjonalnych prawników.

Nie podoba się to oczywiście Barnevernet'owi, ale (na tym etapie) nie może on przecież jawnie zakwestionować podstawowych praw obywatelskich, z których wciąż dumne jest całe norweskie społeczeństwo! Kolejnymi skutecznymi narzędziami jest integracja polskiej społeczności w obliczy zagrożenia, szybka wymiana doświadczeń, oraz umiejętność nagłaśniania przypadków łamania praw człowieka i obywatela w mediach. Okazuje się, że Polacy szybciej niż tubylcy zorientowali się w mechanizmach działania i prawdziwych intencjach Barnevernetu.

Mafie zawiadujące norweskim rynkiem dzieci mają więc poważny problem. A właściwie dwa poważne problemy. Pierwszym z nich jest ryzyko, że doświadczenia Polaków przełamią barierę językową i staną się dostępne również dla innych mniejszości narodowych żyjących w Królestwie Norwegii, a co gorsze że zyskają zrozumienie i poparcie autochtonów. Drugim problemem jest ryzyko, że sukcesy Polaków w walce z przemocą instytucjonalną w Norwegii zostaną przeniesione do Polski.

Jest to o tyle istotne, że międzynarodowe gangi mające chrapkę na handel polskimi dziećmi już od dłuższego czasu usiłują zbudować w naszym kraju sieć i zaimplementować narzędzia formalno-prawne umożliwiające masowy import polskich dzieci do Norwegii.

Okazało się bowiem, że o wiele prościej i taniej jest gangsterom korumpować polskich biurokratów i z ich pomocą atakować rodziny z dziećmi bezpośrednio w Polsce. Polskie rodziny w kraju pod względem obrony przed agresją instytucjonalną są w dużo gorszym położeniu od swoich rodaków w Norwegii. Przede wszystkim, nie mają zagwarantowanego ustawowo, automatycznego dostępu do darmowej pomocy prawnej, nie dysponują też takimi środkami finansowymi. Przede wszystkim jednak nie mają w ogóle dostępu do publicznych mediów. Tymczasem poprzez sprytny lobbing czyni się przygotowania do stworzenia i wdrożenia w Polsce rozwiązań, które uzależni tę pomoc od dobrej woli MOPR-ów. Przeraża że działania te mają charakter zakulisowy, a opinia publiczna jest ich zupełnie nieświadoma. Nie trudno jest przewidzieć jakie skutki wywoła uzależnienie otrzymania bezpłatnej pomocy prawnej od woli instytucji pełniącej w Polsce podobną rolę jak w Norwegii Barnevernet.

 

 

 

 

 

KOMENTARZE

  • Autorze piszesz niesamowite glupoty!!!
    Mieszkam w Norwegii prawie 30 lat!

    Barnevern, czyli strzezacy praw dziecka NIE porywaja polskich dzieci!!!

    Ta instytucja ma na celu to, aby dzieci nie byly wykorzystywane seksualnie, by nie mieszkaly z rodzicami alkoholikami, czy narkomanami i tak samo jest agresywna w obronie dzieci norweskich jak i polskich...!

    Nie ma tu zadnej roznicy!

    Teraz, w roznych komunach norweskich sa rozni pracownicy, czasami sa to IDIOCI, ktorych nigdzie nie brak i to wlasnie ci robia rzeczy KRYTYKOWANE przez cala Norwegie, wszystkich, przez TV, gazety, politykow...!

    Pamietaj wszedzie sa idioci, a ci tylko szkodza!


    Podam przyklad z zycia.

    Kiedys remontowalam kuchnie i ktos (jakis narkoman..?) krecil sie wkolo domu, wiec zadzwonilam na policje. Policja przyjechala i zaczela nas wysluchiwac mnie (Polke), mojego meza (Norwega) i synow.

    Jedna policjantka IDIOTKA po obejrzeniu kuchni, czyli idiotka juz widziala, ze kuchnia jest w remoncie, zadala mi pytanie: dlaczego wszystko, nawet lodowke masz w salonie?

    Odpowiedzialam jej cos w tym rodzaju: czys ty tak glupia? czy nie widzisz, ze remontuje kuchnie?

    I ta idiotka powiedziala mi wtedy: ja podam ciebie do bernevernet, i podala!

    Nie ci inni rozumni policjanci, tylko ta idiotka, ktora nigdy z tym swoim ptasim mozczkiem nie powinna byc policjantka!

    I co? barnevernet napisali list, zaproisili nas na rozmowy, potem na umowiona godzine przyszli do naszego domu (byli tez w szkole, aby dowiedziec sie jak nasz syn czuje sie w szkole) i stwierdzili ze wszystko jest OK!

    Ale ja znam takie wypadki, kiedy barnevernet dziala jak ta policjantka IDIOTKA i zabiera dzieci Norwegom, Polakom....!

    W wiekszosci barnevern dziala dobrze, bo odbieraja dzici tym, ktorzy dziecmi zajac sie nie potrafia, z regoly narkomanom.

    Tak wiec nie pisz chlopie bredni!

    Sprawdz twe zrodla!
  • @
    Ze złą wolą / kretynizmem katastrofalnym,
    wprawdzie nie MOPR a MOPS, "poradził" sobie w PL już jeden 60-latek...

    Jak mu "biurwy" nie chciały przyznać Domu Opieki,
    kupił "benzynę i zapałki" i
    biurwy SPALIŁ,
    ma teraz dożywotnio dobrą opiekę, w tym lekarską, na koszt państwa...

    Ciekawe, KIEDY jakiś ojciec, któremu TOTALNIE odebrano prawo do własnego dziecka, zdecyduje się na coś podobnego?
  • @laurentp 04:35:23
    Akurat w Makowie zginęły niewinne kobiety. Przypadek na który się powołałeś jest wart dokładnego zbadania. To czego dowiedziała się opinia publiczna niewiele ma wspólnego z rzeczywistością.
    Jedyny skutek jaki z tego powstał to to że mający nieczyste sumienie funkcjonariusze MOPR zaczęli się domagać wyposażenia w broń palną i prawo jej użycia, oraz zamontowania wykrywaczy metali i ochroniarzy przy wejściach do swoich biurokratycznych twierdz
  • Porywają dzieci bo im sie to po prostu opłaca i nie maja żadnych konsekwencji.
    Gdyby państwo norweskie, czy urzędnicy, ponosili szkody w ramach odwetu ze strony Polaków, czy innych pokrzywdzonych osób to by tego nie robili. ZE STRACHU - bo na psycholi działa jedynie strach.
  • @Bara-bar 01:51:09
    Kuzyna córka wyszła za Norwega, mieszkają w Oslo, z powodu lewactwa, nachodźców i wtrącania się lewactwa w sprawy rodzin wracają do Polski. Napisz dlaczego lewactwo nie ma odwagi w stosunku do nachodźców muzułmańskich? Dlaczego im dzieci, z biedy, nędzy, poniewieranych, nawet gwałconych nie zabiera? Podpowiem: bo ich panicznie się boją, by im bum czy lewackich łbów nie ucięli! Norweskie, francuskie, niemieckie, szwedzkie i fińskie, etc.. lewactwo odważne tylko do białych jak widać.

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031