Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
60 postów 37 komentarzy

Godny Ojciec

Godny Ojciec - Jestem Ojcem. Walczę z przemocą i pedofilią instytucjonalną. Od ponad 3 lat bronię rodziny przed nieludzką agresją biurokratów z MOPR. Los nie oszczędził moim najbliższym cierpień i gorzkich doświadczeń. Opisuję je jak umiem by ostrzec kole

Kto jest atomem wodoru? – czyli Cywilizacja jak słońce

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Cywilizację w kierunku zapaści popycha rozrost biurokracji. Dobrze opisują go prawa Parkinsona. Skutki tego procesu są tak samo nieuchronne jak skutki grawitacji w odniesieniu do gwiazd


Wewnątrz słońca nieustannie walczą ze sobą dwa żywioły. Pierwszym z nich jest siła grawitacji, która sprawia, że masa słoneczna dąży do zapaści w kierunku jej środka. Drugą jest energia powstająca podczas termojądrowej fuzji milionów atomów wodoru, która ogrzewa to ciało niebieskie wytwarzając wewnętrzne ciśnienie powstrzymujące grawitacyjny kolaps.

Równowaga tych sił sprawia, że od miliardów lat słońce trwa i jest stabilnym źródłem światła i ciepła.

 

Cywilizację w kierunku zapaści popycha rozrost biurokracji. Dobrze opisują go prawa Parkinsona. Skutki tego procesu są tak samo nieuchronne jak skutki grawitacji w odniesieniu do gwiazd.

Rolę atomów wodoru, dostarczających pozytywnej energii niezbędnej do przeciwstawienia się cywilizacyjnemu kolapsowi, pełnią uformowane na wartościach chrześcijańskich osoby (sprawiedliwi), które w codziennych sytuacjach życiowych swym odważnym czynem i moralnym świadectwem odpierają siły zniszczenia. Dzięki obecności i poświęceniu odpowiedniej liczby takich jednostek, Cywilizacja Łacińska jest stabilna i jak płonąca gwiazda również staje się źródłem światła. Mam tu oczywiście na myśli światło duchowe.

Niestety z przedstawionego modelu wynika, że wraz ze spadkiem liczby atomów wodoru powstaje coraz mniej energii potrzebnej do powstrzymania grawitacyjnego kolapsu. Deficyt ten sprawia, że gwiazda stygnie, a po przekroczeniu pewnej wartości granicznej gwałtownie zapada się w sobie. To samo grozi Cywilizacji gdy spada liczba jednostek wyznających (traktujących poważnie) wartości będące jej fundamentem etycznym. Poniżej pewnej „masy krytycznej” następuje cywilizacyjny kolaps lawinowo miażdżący wszystko i wszystkich. Wydaje się, że właśnie jesteśmy świadkami początków takiego zdarzenia i chyba już tylko interwencja Stwórcy jest w stanie zatrzymać nieszczęście.

 

W chwili obecnej obserwujemy przyspieszenie odchodzenia narodów od tradycyjnych wartości, na których zbudowana została nasza Cywilizacja. Mało kto jednak zauważa, że proporcjonalnie do skali odstępstwa postępuje zubożenie materialne tychże narodów. Aż dziwne, że tak mało ludzi dostrzega tę korelację. Wydaje się, że powszechny i trwały dobrobyt bez chrześcijańskich wartości etycznych w ogóle istnieć nie może!

Naród zawsze materialnie traci na swej demoralizacji. Jego część zwana biurokracją może na demoralizacji czasowo zyskać, tym więcej im bardziej odżywia się w sposób pasożytniczy. Biurokracja ma więc silną motywację (pokusę) żeby się demoralizować. Wewnątrz (społeczeństwa) powstaje sprzeczność interesów, która generuje wzrost entropii układu. Demoralizacja społeczeństwa rozbija więzi międzyludzkie przekształcając strukturę społeczną w amorficzną masę, którą łatwiej (wydajniej) i taniej jest eksploatować (rabować). Demoralizacja rozbijając więzi społeczne uwalnia łatwe do zawłaszczenia zasoby, które do tej pory stanowiły budulec tych więzi. Niestety nie są one odnawialne - w krótkiej perspektywie czasowej.

W miarę konsumowania i trawienia rezerw materialnych , biurokracja zmuszona jest krok po kroku, coraz bardziej uwalniać się od krępujących ją zasad moralnych, oraz wypełniać powstałą próżnię jakąś ideologiczną protezą. Ukoronowaniem demoralizacji jest Ateizm. Tylko ta religia potrafi uzasadnić i usprawiedliwić uprzedmiotowienie człowieka aż nawet do postaci surowca wykorzystywanego w produkcji przemysłowej.

Biurokraci, którzy nie mają jeszcze odwagi zaakceptować całej, satanistycznej wręcz, potworności ateizmu (nihilizmu), znajdują ideologiczny półśrodek w gender. Gender to rodzaj plastra na okaleczone sumienie, to bełkot przypominający borowinowe błotko przydatne na okłady uśmierzające cierpienie powodowane przez dysonanse poznawcze wynikające z konfliktu pomiędzy narastającym skorumpowaniem, a jeszcze żywym przywiązaniem do zdesakralizowanych już, ale nadal rozumianych tradycyjnie wartości, takich jak uczciwość, prawda, honor, miłość, dobro, piękno, sprawiedliwość...

W przypadku zwykłych ludzi przyswajanie genderowego bełkotu jest wciąż tylko kwestią bezrefleksyjnego snobizmu infekowanego medialną propagandą. Tym niemniej sprawia ono, iż deklaracje gotowości do poświęceń w obronie prawdziwych wartości osłabły już tak bardzo w Narodzie, że osobniki bardziej zaawansowane na ścieżce demoralizacji, których ja nazywam faszystami, zaczynają podejrzewać iż są to tylko puste gesty. Popycha ich to do intensyfikacji rabunku. Zachowują jednak ostrożność, gdyż nie mają całkowitej pewności co do prawdziwości własnego rozpoznania.

W tym samym czasie nas – uświadamiających już sobie że wtłoczeni zostaliśmy w stan uciemiężenia - kusi coraz bardziej, żeby zmobilizować jakąś nadzwyczaj okazałą demonstrację, wywołać pokojową rewolucję, która jednorazowym, krótkotrwałym i niestety bezrefleksyjnym wysiłkiem (romantycznym czynem) zmusi agresora-demoralizatora do odwrotu. Najlepiej ostatecznego.

Takie pomysły rażą swym infantylizmem. Tragiczne ich skutki są łatwe do przewidzenia. Demoralizatorzy pasożytujący na naszych zasobach już od dawna spodziewają się wybuchu społecznego i nawet czynią doń systematyczne przygotowania. Następuje cicha militaryzacja instytucji państwowych, koncentracja policji. Choćby poprzez likwidację małych komisariatów i umacnianie dużych. Reorganizacja sądów i prokuratury pod kątem spodziewanych ruchawek. Wprowadzono też niepokojące zmiany w prawie, zwłaszcza dotyczące zalegalizowania użycia sił obcych imperiów na naszym terytorium i rozszerzanie okazji do ingerencji w przestrzeń prywatną obywateli np. pod pretekstem zwalczania przemocy w rodzinie i ochrony „dobra dziecka”.

Demoralizator dobrze wie, że narwańców gotowych do demonstracyjnych poświęceń mamy jeszcze sporo w Narodzie, ale niestety nikomu nie wiadomo czy wciąż są oni wystarczająco przywiązani do wartości stanowiących fundament naszej Cywilizacji. Nam ta wiedza nie jest niezbędna, zamiast więc przyspieszać wybuch społeczny, który może tej wiedzy dostarczyć najbardziej zainteresowanym, lepiej będzie skoncentrować siły na ugruntowywaniu w świadomości Narodu faktu przynależności do Cywilizacji Łacińskiej, oraz właściwego rozumienia nierozerwalnego związku wartości jakie ona niesie, z tak pożądanym przez wszystkich uczciwych ludzi dobrobytem.

 

KOMENTARZE

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930